Informacje

 
Festiwal lodowcowy w Sölden
04.05.2009 | 12:14
fot. Paweł Komisarczuk
Zjazdy na nartach do wody, tancerki na stoku, przejażdżki ratrakiem... Impreza na lodowcu w Sölden to godny finał sezonu narciarskiego.

Ekstremiści narciarscy mogą jeszcze wybrać się na lodowce, nawet latem. Ale większość cywilizacji kończy już sezon narciarski. W pierwszy weekend maja, nasz długi weekend, odbyła się trzydniowa narciarska feta w Sölden. Gondolka wywoziła narciarzy wśród zielonych łąk na lodowiec. A na górze niezła zabawa na wiele sposobów.


fot. Paweł Komisarczuk

Luz

Centrum imprezy jest u podnóża lodowca Rettenbach, 2670 metrów n.p.m. Ogromna restauracja, bar z tarasem widokowym, scena koncertowa, nawet trybuna z widownią. Jest ciepło, słonecznie, od razu dopada nas błogostan. Nic tylko postawić gdzieś te ciężkie narty i wyluzować.

Plaża

Tysiące ludzi na ławkach i przy stolikach wokół ogromnej restauracji sączy powoli płyny różnej mocy i wystawia buźki do słońca. Ci z ognistymi plamami na policzkach posmarowali się faktorem mniejszym niż 50 – słońce na lodowcu jest bezlitosne. (Ci z bąblami nie posmarowali się w ogóle).

Muzyka

Na scenie ustawiono potężne głośniki, a stoki zalewa fala radiowych hitów. Taniec w butach narciarskich wychodzi każdemu bez względu na jego predyspozycje ruchowe czy rytmiczne. Niektórzy wolą skupić się na obserwowaniu gibkich tancerek na scenie. A później jeszcze lokalne gwiazdy w koncertach na żywo.

fot. Paweł Komisarczuk

Waterslide

Zjazd na nartach lub desce ze stromej rampy do rynny wypełnionej wodą. Każdy może spróbować. Z przebieralni co chwilę wyskakuje ktoś w wielkich butach narciarskich i szortach, czasem w t-shircie, czasem topless. Długość ślizgu po wodzie zależy od techniki i używanego sprzętu. Na szerokich nartach freerajdowych można dojechać do 35 metra, na gumowej lali do 5-tego. W każdym przypadku kończy się w bryzgach wody nurkując wraz z głową pod wodą. Nie jest łatwo wydostać się z nartami na powierzchnię. Delikwenci są sprawnie wyciągani przez rosłych panów i porzucani na brzegu. O dziwo, równie dobrze bawi się publiczność co uczestnicy.

fot. Paweł Komisarczuk

Skutery

Wystarczy podpisać jednostronicowy cyrograf (głównie na okoliczność trzeźwości) i już można wsiadać i odpalać skuter śnieżny. Jeździ to trochę jak quad, nieźle zasuwa, ale wydaje się mniej sterowny. W każdym razie trzeba się trochę napracować by nie wylecieć z trasy.

Ratrak

Do kabiny wsiada kilka osób, ale obsługa daje każdemu chętnemu choć chwilę pokierować mocarną maszyną. Nietuzinkowa zabawa.

Testy

Snowboardowe firmy rozstawiają namioty i wystawiają najnowsze deski. Chętni mogą skorzystać z okazji i testować do woli, co chwilę zmieniając model.

Zjazd

Większość nart stoi w stojakach. Sprzęt raczej nie jest narażony na nadmierne zużycie podczas fety. Ale jeśli ktoś już musi się poślizgać, ma do wyboru dwa stoki lodowcowe z kilkunastoma trasami. Gładkie jak stół, szerokie, puste. Niektóre zaczynają się na wysokości grubo ponad 3000 metrów. Wycinając szerokie łuki na pełnym gazie można się poczuć królem świata. Po południu impreza przenosi się do doliny.

fot. Otztal Tourismus

Termy

Kilka kilometrów od Sölden, w Längenfeld, jest wielki kompleks termalny Aqua-Dome. Baseny, bąbelki, kolejne misy z wodą z coraz to innymi składnikami. Mnóstwo leżaków, nie ma problemu by się spokojnie wyłożyć. Najwięcej relaksu daje osobna część z saunami i centrum piękności. Przy basenach funkcjonuje restauracja. Wszyscy jedzą w szlafrokach, człowiek czuje się jak w jakimś sanatorium. W sumie, fajnie. I w całkiem przystępnej cenie – od 16 euro za 3 godziny.

Fire-and-Ice

Wieczorem wszystkich nosi, więc rozpoczyna się zwiedzanie miasteczka. Klubów jest kilka, najpopularniejsze to Fire and Ice i Partyhouse. Dobra informacja dla pań: w klubach jest zwykle więcej panów niż pań. Dobra informacja dla panów: piwo i drinki są stosunkowo tanie, ceny zaczynają się poniżej 3 euro.

Epilog

Festiwal w Sölden dobiegł końca, sezon zamknięty. Ale nie ma co żałować. W Sölden otwierają się na nowo już w połowie września. Akurat tyle czasu by odetchnąć, nabrać świeżej ochoty do zimowej zabawy. A dla bardziej przejętych czas by zaopatrzyć się w sprzęt z nowym dizajnem. I do zobaczenia za rok!
Tagi: austria, tyrol, sölden
Autor: Paweł Komisarczuk

Oceń wiadomość

Oceń wiadomość:
0
1
2
3
4
5
Średnia ocena: 0

Opinie: 1 dodaj swoją opinię

  • 2009-10-08 15:13:56
    ~michal

    dosc

    hehe fajna zabawa »

Nick:*
E-mail:
Tytuł:*
Treść:*
Przepisz tekst z obrazka: *

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut